Studenci chyba bardziej niż uczniowie potrzebują sprawdzonego laptopa do pracy. Sprzęt ten jest niezastąpiony, jeśli chodzi o pisanie prac zaliczeniowych, licencjackich czy magisterskich. Jak wiadomo, studenci zwykle nie zarabiają, a jeśli już mają pracę, to jest to jedynie dodatkowe zajęcie, z którego nie ma zbyt wielu pieniędzy. Jak więc wybrać odpowiedniego laptopa, który jednocześnie będzie tani, ale sprawdzi się do wielu zadań?

Czy nowy laptop to dobry wybór?

Jak zapewne już zauważyliście, nowy sprzęt niekoniecznie jest tani. A już trudno w ogóle wybrać coś, co jednocześnie będzie miało dość niską cenę i będzie wydajne. Najtańsze laptopy w sklepach kosztują zwykle ok. 2000 zł. Niestety nie możemy spodziewać się po nich zbyt wiele – niska wydajność, słaba rozdzielczość, starsza generacja procesora i mało pamięci RAM. Czasami takie laptopy mają już problemy przy jednoczesnym pisaniu i przeglądaniu internetu. Nie mówiąc już o innych zadaniach, jak obróbka grafiki czy tworzenie filmów. Jak wiadomo, wśród osób studiujących, są przecież studenci architektury czy grafiki, którzy wymagają od laptopa naprawdę wiele. Lepszy sprzęt, z dedykowaną kartą graficzną czy dyskiem SSD to niestety wydatek rzędu 4 czy nawet 5 tysięcy złotych. Czy mamy jakieś alternatywy?

A może laptop używany?

Kto powiedział, że laptop dla studenta musi być koniecznie nowy? Kompromisem pomiędzy ceną a jakością są laptopy poleasingowe, które znajdziecie np. na stronie: http://www.servecom.pl/sprzet-poleasingowy. A co w nich takiego jest? Sprzęt ten sprowadzany jest z różnych firm, które zakupiły go w ramach umowy leasingu. Laptopy te zwykle nie mają więcej niż 2 czy 3 lata. Posiadają więc już dość nowe technologie, a przy tym wciąż są w dobrym stanie. Jest to zwykle sprzęt klasy biznesowej – z wyższej półki. Wytrzymała obudowa, szybkie procesory, dużo pamięci i wiele złączy – to z pewnością dobra opcja dla studenta. Wśród używanych laptopów znajdziecie perełki z dyskami SSD, z dedykowanymi kartami graficznymi, z procesorem Intel Core i7 i obudowami, wykonanymi z magnezu czy aluminium. I co ważne, sprzęt ten może kosztować nawet połowę mniej niż w dniu premiery.